Dark Shelter
  • Home
  • FAQ
  • Miejsce
  • Rezerwacje
  • O nas
  • Kontakt
  • Media
  • Opinie
  • Blog
  • Home
  • FAQ
  • Location
  • Booking
  • About us
  • Contact
  • Blog
  • Media
  • Home
  • FAQ
  • Miejsce
  • Rezerwacje
  • O nas
  • Kontakt
  • Media
  • Opinie
  • Blog
  • Home
  • FAQ
  • Location
  • Booking
  • About us
  • Contact
  • Blog
  • Media
Search by typing & pressing enter

YOUR CART

"Mój pobyt w Dark Shelter był wyczekany, nie chciałam jechać na odosobnienie w ciemności poza granice Polski, dodatkowo przekonało mnie doświadczenie Marcina w tym temacie i jego praca naukowa na ten temat, z racji, że sama jestem pasjonatem obserwacji umysłu. Miejsce jest świetnie dostosowane do takiego pobytu, jest bezpiecznie, ciepło, a jedzenie przepyszne. Sam pobyt - 4 dni, to niesamowite warunki na introspekcję, wyciszenie układu nerwowego i obserwację gry umysłu, w moim przypadku również na pracę z lękiem przed ciemnością, która okazała się przyjazna. Głębokie odprężenie pozostało ze mną na bardzo długo."  Marta

"Wróciłam z Dark Shelter zadowolona i spokojna, że to co się wydarzyło miało głęboki sens.
Wybrałam to doświadczenie, bo tego potrzebowałam. Poczuć jak to jest być w warunkach odmiennych od rzeczywistości. Jestem sobie za to wdzięczna, bo gdybym tego nie zrobiła, to nie wiedziałabym jak to jest i nie miałabym tych korzyści, które mam i które potwierdziły to, co często myślałam, ale trudno mi było uwierzyć że to jest prawda.
Piękne, spokojne wprowadzenie Marcina dało mi spokój i poczucie że jestem w dobrym miejscu. Troska Grażyny oraz jej zdrowa i smaczna kuchnia umilały mi pobyt, który nie należał do łatwych, ale był możliwy do przeżycia.
Pierwszy wieczór zaraz po zgaszeniu światła, zobaczyłam wszechogarniającą czerń a uszach zadźwięczała grobowa cisza. Siedziałam w fotelu a przez głowę popłynęła pierwsza myśl. To jest śmierć. Jestem w grobie. Umieram. Po czym świadomość przemówiła: tak wygląda śmierć ale ty żyjesz i oddychasz czyli istniejesz. I tak przeszłam do medytacji, aby oswajać swoje umieranie za życia. Bo to nie umierało moje ciało, tylko Ego, którego nikt i nic nie widziało i nie słyszało. Ego zmalało i już mi więcej nie przeszkadzało. Zaczęły się piękne wglądy, które uwalniały mnie od poczucia winy i krzywdy. Spałam, śniłam, jadłam, medytowałam i pozwoliłam przepływać myślom, których nie zatrzymywałam bo one były tylko fantazją. Prawda toczyła się w byciu i odczuwaniu w ciele. Po dwóch dniach wypoczęta i zrelaksowana zaczęłam odczuwać nudę i chęć działania. Po obudzeniu pojawiły się kilka razy obrazy, gdy przed oczami widziałam swój telefon komórkowy z czatem na whatsappie, tak jakbym trzymała telefon przed sobą. Ale moje ręce były obok, nic nie trzymały, więc to było złudzenie. Aha, czyli to co widzę na jawie, może też być iluzją? Ciekawe wglądy i refleksje przychodziły. Najważniejsze z nich było to, że byłam sama, zdana tylko na siebie, bez widzenia i bodźców słuchowych. I to dało mi siłę ku temu, że mogę na sobie polegać. Że niczego nie muszę potwierdzać u innych, że wystarczy, że jestem, że mogę sobie bardziej ufać, bo mam w sobie wiedzę o sobie. Wyszłam po trzech nocach i 2,5 dniach lekka, szczęśliwa i wolna bez lęku, że coś muszę, powinnam, ale mogę, co zechcę jeśli uznam, że to jest dla mnie dobre i że mi służy. Z wdzięcznością i radością polecam każdemu, kto czuje że tego potrzebuje." Ula K

"Zdecydowałem się na swoje pierwsze odosobnienie w ciemności, żeby zobaczyć, jakie ono jest, sprawdzić się, doświadczyć czegoś cennego i rozwinąć swoje medytacyjne umiejętności. Osoba, która już miała za sobą takie doświadczenie, poleciła mi Darkshelter. Dziś uważam, że to był bardzo dobry wybór.
 
Dość szybko przyzwyczaiłem się do poruszania w ciemności. Zaskoczyła mnie natomiast moja silna potrzeba orientacji w czasie. Czułem się pewniej, wiedząc, że do wizyty pani Grażyny (przynoszącej raz dziennie posiłek) zostało kilka godzin, a nie kilkanaście minut. Potrzebowałem też wiedzieć, czy obudziłem się w środku nocy i jeśli zaraz wstanę, to potem będę przez wiele godzin niewyspany, czy może obudziłem się przed południem i moje poczucie wyspania nie jest iluzją. Mój rytm dobowy głównie odmierzały pory posiłku i snu. Użyteczny był w tym dyskretny zegar w przedpokoju, reagujący na dotyk.
 
Niemal każde miejsce w pokoju nabrało wkrótce określonej funkcji: wzdłuż pustej ściany zrobiłem sobie „spacerniak”, na macie przy łóżku ćwiczyłem jogę i oddechy, bujany fotel służył do rozmyślań i wizualizacji, poduszka medytacyjna – tylko do medytacji, a łóżko – do snu. Każda z tych czynności zdawała się mieć swój oczywisty sens. Po wprowadzeniu tego czasowo-przestrzennego ładu poczułem zadowolenie i gotowość do całkowitego oddania się medytacji i rozmyślaniom.
 
Szybko nabrałem pewności, że są tu świetne warunki do głębokiej praktyki medytacyjnej. Pomimo to, bardziej niż na medytacyjnej dyscyplinie wolałem skupić się na swoich nowych potrzebach. Dużą frajdę sprawiało mi przesiadywanie na fotelu i snucie swobodnych skojarzeń. Potem pojawiało się coś w rodzaju twórczego uogólniania myśli o moich coraz wyraźniejszych, specyficznych doznaniach (głównie wizualizacjach). Po jednym lub dwóch dniach to właśnie te fotelowe refleksje zajmowały mi najwięcej czasu. Utrwaliła się sekwencja: medytacja, refleksja, nagranie (dyktafon okazał się bardzo pomocny), jedzenie, spacer, wizualizacja, znów medytacja itd.
 
Sen, przynajmniej na początku, wyglądał inaczej niż zwykle. Przez pierwsze dwie noce spałem po około 11 godzin, a moje sny były bardzo wyraziste (zwykle sypiam po ok. 7 godzin). Trzecia noc była nieco krótsza, a ostatnia – niespokojna, zapewne z powodu dłuższej medytacji i intensywnych wizualizacji. Kiedy w końcu udało mi się zasnąć, po około godzinie obudziłem się z dziwnym uczuciem – raziło mnie światło pod powiekami.
 
Wróciłem do domu głęboko zrelaksowany, z kilkunastoma plikami nagrań i z przekonaniem, że udało mi się trochę oswoić ciemność. I że to był dopiero początek mojej przygody z nią. Sądzę, że następnym razem wejdę w nią głębiej – korzystając z wyjątkowych możliwości, jakich dostarcza Dark Shelter." Andrzej

"Z ciemności do światła … do siebie do życia. To było moje marzenie od dwóch lat. Pracuję z ludźmi, towarzyszę im w trudnych momentach – a ten wyjazd był formą zadbania o siebie. Krok do przodu. Przysługa dla własnego serca. Zdecydowałam się na kilkudniowe odosobnienie w całkowitej ciemności.
Dziś, już po powrocie, czuję wciąż ogrom wzruszenia i wdzięczności za możliwość bycia w tym doświadczeniu. Czuję szczęście. Czuję niezwykłą radość. To spotkanie z ciemnością pozwoliło mi dotknąć jej prawdziwej natury – nie tej strasznej, jaką często sobie wyobrażamy. Ale tej… miękkiej, głębokiej, kolorowej, otulającej. Zrozumiałam, że ona też jest częścią nas.
Ciemność może być miejscem odpoczynku, regeneracji, ciszy. Miejscem, w którym naprawdę można usłyszeć siebie. A usłyszenie siebie to początek wszystkiego, co dla nas najlepsze. W świecie pełnym bodźców, presji i ciągłego "muszę" – trudno choćby przez chwilę być przy sobie, z sobą.
Dla mnie samotność nigdy nie była straszna – więc takie przebywanie z samą sobą było czymś niezwykle kojącym. Oczywiście wiem, że to nie jest podróż dla każdego. Ciemność wymaga gotowości. Ale jeśli czujesz, że to twój moment – polecam z całego serca Dark Shelter" Maria Dąbrowska - Myholispace

"W całkowotej ciemności zmysł słuchu czy dotyku wyostrza się jak nigdy. 4 doby spędzone w takich warunkach, bez jakiejkolwiek elektroniki i dodatkowo na poście żywieniowym - rozjaśniają umysł, pokazują jak wejść w głąb siebie i spędzić ten czas sam na sam bez sztucznej dopaminy. Z czystym sercem mogę polecić to miejsce osobom, które chcą zresetować swój układ nerwowy i się wyciszyć. Oczywiście nie polecam tym co mają klaustrofobię i boją się ciemności. Takie osoby powinny poszukać innych rozwiązań jak np. praca z oddechem, joga czy po prostu spacery.
Po wyjściu – światło, kolory, dźwięki – wszystko jest nowe, intensywne. Czujesz ogromną wdzięczność za to, co proste. A w środku… jakby więcej ciszy, więcej przestrzeni. I głębsze zrozumienie siebie." Łukasz Kubasik

"To był mój pierwszy pobyt w ciemności. W ostatnich dniach przed jego rozpoczęciem miałam lekkie obawy, że nie dam rady, że dam się porwać lękom itp., tymczasem okazało się, że w tej ciemności byłam „u siebie”. Moją motywacją do odosobnienia była chęć odcięcia się od bodźców i zajrzenia do swojego wnętrza, jak ja się naprawdę mam, kiedy nie mogę uciec w rozpraszacze, zależało mi też na znalezieniu odpowiedzi na kilka pytań, co do których nie miałam jasności. I pojawiły się odpowiedzi – zupełnie bezwysiłkowo, bardzo klarowne. Kluczowa była trzecia doba odosobnienia, wtedy nastąpił spokój, którego ciemność była rozszerzeniem. Czułam po prostu czyste istnienie, wszystko było na swoim miejscu i w porządku, a czas może płynął gdzieś na zewnątrz, ale na pewno nie w domku ;) Wiem, że to odczucia, jakie ludzie osiągają podczas medytacji, ale mi taka medytacja „siedząca” nie wychodzi, pewnie nie jestem wystarczająco cierpliwa w praktyce. Zdarza mi się odczuwać podobne stany czasem spontanicznie lub podczas czynności typu malowanie, szydełkowanie. Podczas trzeciej i czwartej doby miałam też lekkie wizje, ale nie były bardzo wyraźne, „namacalne”. Widziałam np. rozgwieżdżone niebo, jakieś struktury „bąbelkowe” bądź podobne do chmur, zdarzyło mi się też widzieć umeblowanie pokoju, ale inne od faktycznego. I jeszcze pojawiało się światło, od góry lub z boków. Myślę, że przy dłuższym pobycie wizje mogłyby nabierać wyrazistości.

Jeśli chodzi o efekty dla ciała, to chociaż w domku nie spałam bardzo dobrze, jak się spodziewałam, to po powrocie do domu sen jest dużo lepszy i bardziej regenerujący. No i oczy – zmagam się z ich przemęczeniem i suchością – po dwóch dobach odczuły wielką ulgę.

Gdy otworzyłam drzwi ostatniego poranka i wpuściłam światło, przez kilkanaście sekund ruch swojej ręki widziałam jako spowolniony. Piękno natury po wyjściu jest wręcz oszałamiające, każdy listek i płatek idealny i osobny. Jestem szczęściarą, bo był to świeży wilgotny słoneczny ranek po nocnym deszczu, a przywitały mnie kolejno: sarna, bażant i rudy kot – tuż za ogrodzeniem." Renata

"Dark Shelter to miejsce prowadzone z pasją i sercem przez Marcina, i to naprawdę czuć. Trzymam mocno kciuki, żeby dalej rosło i rozwijało się w pełni swojego potencjału. Sama okolica ma w sobie coś magicznego. Doświadczenie polecam każdemu, kto ma w sobie odwagę, zapał i wytrwałość, by sięgnąć po stery i udać się w podróż do swojego wnętrza. Pobyt w ciemności pozwolił mi zweryfikować, czy, jak czasem podpowiada umysł,  jest się czego lub kogo bać tam w środku. Odkryłam też wiele cennych skarbów. Mam poczucie, że po takim odosobnieniu znacznie łatwiej jest je zabrać ze sobą dalej w codzienne życie, niż np. po doświadczeniach psychodelicznych. To także głęboki relaks i wypoczynek, który trudno porównać z czymkolwiek innym. Dla mnie “Dark Shelter” stało się przestrzenią, w której wreszcie mogłam poczuć się w pełni bezpiecznie i odpuścić wszelkie napięcia. Był to bezcenny przystanek na mojej drodze samorozwoju, który trwale wpłynął na to, jak postrzegam siebie i świat. Wyszłam z ciemności z lekkością i ogromną wdzięcznością za to doświadczenie i za życie. Polecam z serca.” Gosia

"Tydzień w ciemności. Pierwsze dwa dni na osadzenie, potem cisza i ciemność, spokojny, naturalny rytm - przytomność, fantazje, zmęczenie, senność, głód. Świetna pamięć snów. Pogłębiona wrażliwość na poruszenia uwagi, w ciemności nie ma czym się rozproszyć, nie da się robić dwóch rzeczy na raz. Po wyjściu pozostała tęsknota za ciszą i spokojem. Wrócę." Olaf


"Mój pobyt w Dark Shelter rozpoczął się od miłego powitania przez Pana Marcina, który wprowadził mnie we wszystkie szczegóły związane z pobytem w pokoju ciemności. Pomieszczenie, które na mnie czekało było przemyślnie przygotowane do pełnionej funkcji. Odpowiedni układ wyposażenia, nieduża i dobrze zaprojektowana część sanitarna.
Po wyłączeniu światła rozpoczęła się moja przygoda z absolutną ciemnością. Doznałam wielu niesamowitych wrażeń, zobaczyłam to czego nie można zobaczyć w świetle. Dni, które spędziłam w pokoju ciemności uważam za ogromny wkład w mój rozwój duchowy. Z wyrazami wdzięczności dla Gospodarzy." Krystyna


"W  takiej  ciemności można zobaczyć więcej. W ciemności, w którą wchodzisz, aby wyciszając bodźce świata zobaczyć wyraźniej swoją Duszę. Dla mnie to była wyjątkowa podróż. Przychodziły odpowiedzi na dawno stawiane pytania. Szukałam ich wcześniej na zewnątrz, pytałam innych, a one były we mnie, wystarczyło tylko posłuchać. Bo na takim odosobnieniu słyszysz już  tylko siebie. Cudownie, że jest taka możliwość  w przystosowanym do tego miejscu  z pysznym dostarczanym bez przerywania ciemności  jedzeniem.  Polecam  podróż w głąb siebie z Dark Shelter. Ja właśnie wróciłam z pierwszej i już planuje kolejną." Anna Puchalska


"Jestem bardzo wdzięczna za możliwość spędzenia czasu w odosobnieniu w bardzo przytulnym domku gdzie wszystko było pięknie przygotowane, czyste i dobrze urządzone dla takiego przeżycia. O darkness retreat już słyszałam od kilku lat i czułam wołanie, ale bardzo się bałam. Po podjęciu decyzji o przyjeździe do Łan, miłej wymianie maili z Marcinem, który był bardzo pomocny i odpowiedział wyczerpująco na wszystkie moje pytania, przygotowywałam się psychofizycznie do spotkania z moim największym strachem, czarnością, pustką i ciszą, przez chyba miesiąc. Przypomniałam sobie wiele mantr, ćwiczenia oddechowe, rozciągania. Byłam w miarę gotowa. Wiedziałam, że światła wewnętrzne pojawią się w pewnym momencie, ale nie spodziewałam się, że praktycznie od razu i aż tyle. Pierwszej nocy miałam niesamowicie wyraźne wizje/sny, które do tej pory integruje. Były bardzo znaczące.  Marcin następnego dnia rano sprawdził czy wszystko u mnie gra. Poruszył niebo i ziemię, żeby zorganizować dla mnie dyktafon o który go poprosiłam, bo na początku nie chciałam używać telefonu w ogóle. Nie byłam pewna czy poradzę sobie z zapisywaniem wizji w notesie. Koniec końców wybrałam notes i pisanie po ciemku. Notes miał gumkę elastyczną którą zaznaczałam ostatnią zapisana stronę. Jak robiłam wpis to zaznaczałam sobie palcem linię na której pisałam i potem po troszku przesuwałam palec w dół. Nawet udało mi się pisać w miarę czytelnie. Codziennie po przebudzeniu robiłam serię ćwiczeń i rozciągań, następnie śniadanie, kąpiel, medytacja ze śpiewaniem mantr i oczyszczaniem czakr, modlitwa, czasami tańczylam wsparta o łóżko. Dużo wizji zaczynało się pojawiać ale jakoś nie miały za bardzo  kontekstu, więc włączałam sobie muzykę na słuchawkach z  playlisty na SoundCloud, którą miałam gotową na podróże wewnętrzne i bujałam się na fotelu delektując wizjami. Udało mi się również połączyć z wewnętrznym głosem, starszą Ja, która odpowiedziała mi na wiele życiowych pytań  Podnóżek pod nogi, kocyk do okrycia, podłoga podgrzewana, drewniana. Idealnie było. Odprężyłam się i podążałam za muzyka i wizjami, które zapisywałam i po powrocie do domu rozłożyłam na cząstki pierwsze z czatem GPT i zinterpretowane zostały w duchu Junga i Von Franz. Miałam również napływ natchnienia jak zorganizować następne warsztaty artystyczne co było jedną z moich intencji. Jak mogę służyć najlepiej matce ziemi i ludzkości. Telefon  w czasie odosobnienia miałam w trybie samolotowym przez cały czas. Telefon był nastawiony na dark mode i był przyciemniony na maksa. Na głównym ekranie miałam tylko apkę z SoundCloud i Recorder (do nagrywania głosu, którego i tak nie użyłam). Muzykę włączałam przyciskiem na słuchawkach jak czułam taką potrzebę. Spodziewałam się czarności a w sumie miałam bardzo dużo wizji, snów i praktycznie non stop jasne światło które mnie otaczało. Energetycznie miejsce jest super mocne. Przywiozłam ze sobą kilka kamieni dla wsparcia z którymi medytowałam. Polecam mieć ze sobą jakiś przedmiot, który może pomóc się zrównoważyć albo może pomóc przy medytacji. Jeszcze jedne spostrzeżenie. Czuję, że osobiście potrzebowałbym jeszcze jedną albo dwie noce, żeby się bardziej wgłębić w siebie. Byłam w ciemności 3,5 dnia. Następnym razem przedłużę pobyt i zostanę na dłuższy okres z większą  dozą kompletnej ciszy. Muzyka mnie prowadziła, ale ciekawa jestem czy dałabym radę wytrzymać bez niej. Dziękuję bardzo pani Grażynie za super smaczne jedzonko, którego było aż za dużo. Herbatki też były pyszne. Aneks kuchenny nie za mały nie za duży. Wszystko na wyciągnięcie ręki i dobrze przemyślane. Nie mam żadnych uwag ani zastrzeżeń. Było cudownie! Pomogło mi to pozbyć się strachu bycia w odosobnieniu, w ciemności. Odetchnęłam w tym sanktuarium, dostałam dużo wiadomości z podświadomości i natchnienia na kolejne działania życiowe, wyspałam się i totalnie odprężyłam. Dziękuję organizatorom za stworzenie takiej możliwości wewnętrznej odnowy!" Aneta


"Odbyłam 4-dniowe odosobnienie w ciemności  w miejscowości Łany pod Wrocławiem. Zostałam miło przywitana przez Pana Marcina w dniu przyjazdu, który wprowadził mnie do domku i zaznajomił z jego sposobem funkcjonowania. Domek jest świetnie przystosowany do tego typu pobytów, szczegóły są dopracowane i przemyślane w taki sposób, że można bezpiecznie poruszać się w ciemności i zadbać o swoje życiowe potrzeby, ćwicząc przy okazji pełną uważność. A co najważniejsze można zanurzyć się w CISZY i we własnym wnętrzu, odcinając wszystkie bodźce z zewnątrz. Ta cisza pozwala wreszcie usłyszeć to, co domaga się usłyszenia, a ciemność zobaczyć to, co "niewidzialne..." A wszystko to pod dyskretną opieką gospodarzy, zapewniających ciepłe posiłki i pyszne herbatki dostarczane raz dziennie. Dziękuję." Alina


„Dark retreat to niezwykłe doświadczenie, które pozwala na głęboki kontakt ze sobą. Kilka dni w całkowitej ciemności to prawdziwe wyzwanie, ale jednocześnie okazja do wewnętrznej transformacji i odpoczynku od bodźców zewnętrznych. Polecam każdemu, kto chce lepiej zrozumieć siebie.” Anna Kurakina
Dark Shelter © 2025 | Polityka prywatności
Ta strona korzysta z ciasteczek, aby świadczyć usługi na najwyższym poziomie. Dalsze korzystanie ze strony oznacza, że zgadzasz się na ich użycie.
Dark Shelter © 2025 |  Privacy policy
This site uses cookies to provide services at the highest level. Further use of the site means that you agree to their use.